Co „Gra o tron” mówi o radzeniu sobie z traumą, czyli inna perspektywa oglądania serialu

Tak. Także my piszemy o „Grze o tron”, choć sami jesteśmy tym faktem nieco zaskoczeni. A jednak, idąc za przykładem Amerykańskiego Towarzystwa Psychologicznego pokazujemy, co wspólnego z psychologią może mieć ten serial. Uwaga na możliwe SPOILERY (jeśli oglądacie na bieżąco, nic was nie zaskoczy).

Są wśród nas zagorzali fani, są zapewne tacy, którzy nie widzieli ani jednego odcinka. Chyba każdy z nas kojarzy jednak tytuł „Gra o tron”. To prawdziwy popkulturowy fenomen i, jak twierdzą psychologowie, całkiem bliski rzeczywistości (w niektórych kontekstach) serial, który może pomagać w budowaniu świadomości w obszarze zdrowia psychicznego. O tym, jak filmy i właśnie seriale mogą pomagać w psychoterapii pisałam już w tym miejscu, jednak mnie samą nadal czasami zaskakuje skala oddziaływania seriali na rzeczywistość. Tak właśnie było w przypadku „Gry o tron”.

Amerykańscy psychologowie dostrzegają potencjał popularnych produkcji i dlatego wyraźnie zachęcają do tego, aby oglądać je czasami z nieco innej perspektywy. Istnieją oczywiście seriale, które charakteryzują się dobrze i bardzo dobrze napisanymi portretami psychologicznymi bohaterów (chociażby „Rectify”, „Broadchurch”, „You’re the worst” czy niedoceniane „Parenthood”). Przyznam jednak, że odwoływanie się do „Gry o tron” w kontekście psychologii nieco mnie zdziwiło. Jednak przeczytałam argumentację i uzasadnienia, które znajdują się między innymi na stronach Amerykańskiego Towarzystwa Psychologicznego. Ponieważ nieustannie zachęcam do oglądania filmów i seriali „głębiej” i patrzenia z nieco szerszej perspektywy, warto zrobić to także w przypadku „Gry o tron”. Psychologowie wskazują bowiem, że w serialu HBO znajdziemy wartościowy przekaz dotyczący radzenia sobie z traumą.

fot. cnn.com

 

Argumenty? Przede wszystkim ilość okropieństw, jakich doświadczają bohaterowie. Oglądaliśmy oczywiście brutalne sceny przemocy, jak Krwawe Gody czy śmierci bardziej i mniej lubianych bohaterów, ale z perspektywy radzenia sobie z traumą bardziej istotne są te, w których bohaterowie byli świadkami lub ofiarami przemocy i żyją z tym piętnem oraz doświadczeniem. Wystarczy przywołać między innymi scenę, w której Sansa Stark zostaje zgwałcona przez Ramsay’a Boltona. To zresztą fragment serialu, który wywołał ogromną dyskusję i kontrowersje wśród fanów i ekspertów. Sansa, która na przestrzeni całego serialu doświadczyła wielu okropieństw, traumy i przemocy stopniowo „wchodzi” w rozgrywkę o tron i na oczach widzów zdecydowanie zmienia się z sezonu na sezon. Widz ma wrażenie, że uodparnia się, zamyka, staje się chłodna i odcięta od emocji. Psychologowie podkreślają, że to postawa, która często cechuje osoby, które doświadczyły traumy. I choć wydawać by się mogło, że traumatyczne przeżycia ma za sobą, scenarzyści i aktorka wyraźnie pokazują, że postać Sansy Stark niesie ogromny bagaż i emocjonalny ciężar.

Publiczność, w całym okrucieństwie i mroku serialu, może dostrzegać, że bohaterowie niemal nieustannie cierpią. To cierpienie jest wyczerpujące, frustrujące, rodzi gniew, a czasami i bezsilność – to także emocje, których doświadczają ofiary przemocy czy traumy w „prawdziwym życiu”. Mówił zresztą o tym Alfie Allen, który w „Grze o tron” wciela się w postać Theona. Przypomnijmy. Theon także był ofiarą brutalnej przemocy fizycznej i psychicznej, która odcisnęła na nim bardzo silne piętno. Theon odczuł skutki traumy tak bardzo, że wobec zagrożenia i konieczności wyboru pomiędzy walką i ucieczką, zdecydował się uciec i nie uratować życia własnej siostry. W ten sposób scenarzyści serialu także pokazują widzom, jak silnie oddziałuje na ludzi przemoc, a także jak wiele ma form. Wracając do tego, co powiedział Alfie Allen, podczas jednego z wywiadów przywołał historię rozmowy z pewną kobietą. Podeszła do aktora i powiedziała, że rozumie, co czuje Theon, ponieważ sama jest ofiarą przemocy ze strony męża. Opowiedziała, że bije ją w miejscach, których nie widać, które zakrywają ubrania i znęca się nad nią psychicznie. Oglądając serial przekonała się i zrozumiała, że bycie ofiarą przemocy nie jest powodem do wstydu. Przetrwanie traumy jest wyrazem siły. Allen pokazał, że serial może oddziaływać społecznie, a sam podkreślił, że w takich momentach dostrzega wyraźny sens wykonywania zawodu aktora.

fot.cnn.com

 

„Gra o tron” pokazuje też, że nie zakończenia nie zawsze są szczęśliwe. Nawet jedna z wyraźnie pozytywnych bohaterek – Daenerys Targaryen – doświadczyła przemocy i traumy, o czym także mówi w jednej ze scen. Psychologowie podkreślają, że to ważne słowa z perspektywy zachęcania społeczeństwa do budowania samooceny i wiary w siebie.

 

Spędziłam prawie całe życie na obcych ziemiach. Tak wielu ludzi próbowało mnie zabić, że nie pamiętam już imion ich wszystkich.(…)Byłam więziona, wiązana, gwałcona i poniewierana. Wiesz, co trzymało mnie wówczas przy życiu? Wiara. Nie w żadnego z bogów, nie w mity i legendy. W samą siebie. W Daenerys Targaryen.

 

Jestem pewna, że przykłady moglibyśmy mnożyć. Skoro tak oglądamy i pasjonujemy się serialem, warto szukać wartości, które obraz i scenariusz mogą nam przekazać – mówią psychologowie. Z jednej strony to niezmiernie ciekawe, że nawet Amerykańskie Towarzystwo Psychologiczne interesuje się „Grą o tron” i pisze o serialu. Myślę jednak, że to znak naszych czasów i niezwykłej siły oddziaływania tego fenomenu. Z drugiej strony, jeżeli coś może korzystnie na nas wpływać, warto z tego korzystać. Jednocześnie koniecznie trzeba pamiętać, że oglądanie żadnego serialu nie zastąpi psychoterapii, a wszystkie przedstawione historie są fikcją, do której nie można odnosić tego, co doświadczamy w „realnym życiu”.

A jednak, z fikcji możemy czerpać coś więcej niż tylko rozrywkę. I chyba warto spojrzeć na to w ten sposób.

 

Chcesz odpowiedzieć?

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola oznaczone są gwiazdką.

Podobne artykuły