Blue Monday – samospełniające się proroctwo?

Czy znacie określenie Blue Monday? To hasło wymyślone w 2005 roku w odpowiedzi na poczucie wielu osób, że w połowie stycznia, jednego konkretnego dnia, dopada nas najbardziej depresyjny nastrój. Uznano, że istnieje pewien poniedziałek, w którym nasz nastrój jest najgorszy w całym roku. Dlaczego?

Rzekomo wpływa na to fatalna pogoda, świadomość, że nie dotrzymujemy postanowień noworocznych (mniej więcej dwa tygodnie to według fanów terminu Blue Monday czas, w którym realizacja postanowień może ulegać weryfikacji), niewielki dostęp do promieni słonecznych związany z porą roku czy chociażby trudności finansowe pozostałe po świątecznym szaleństwie zakupowym. Sprecyzowano nawet, że tym najgorszym dniem jest trzeci poniedziałek stycznia, co oznacza, że w 2018 r. jest to 15 stycznia.

W odczuciu wielu naukowców spirala negatywnych czynników oddziałujących na nas w styczniu nakręcana jest głównie przez media, ponieważ nie istnieją żadne naukowe dowody na to, że zjawisko Blue Monday istnieje. Przede wszystkim należy pamiętać o tym, że możemy doświadczać obniżonego nastroju z różnych powodów, często zależnych od naszych indywidualnych doświadczeń i trudności, jednak depresja jako zaburzenie nastroju to schorzenie o wiele bardziej złożone, na występowanie i rozwój którego wpływa wiele czynników z kilku sfer, zarówno środowiskowej, jak i intrapsychicznej (osobistej, wewnętrznej). To ważne, aby rozgraniczać terminy depresji i obniżonego nastroju.

Ciekawostką jest pogląd, że termin Blue Monday został wymyślony przez dr Arnalla (psychologa z Uniwersytetu w Cardiff, którego kompetencje i wykształcenie nie są do końca jasne) niemalże na zamówienie biur podróży i przedsiębiorstw działających w branży turystycznej jako sposób promocji produktów i usług turystycznych. „Dzięki” takiemu zabiegowi biura podróży mają czerpać większe przychody z usług sprzedawanych gęsto napływającym, szukającym światła i radości klientom.

W związku z powyższym oraz z faktem, że równie dobrze można powoływać się na badania mówiące o tym, że najgorszy nastrój odczuwamy wiosną i latem lub takie, które mówią o jesieni (istnieją badania odwołujące się do każdej z pór roku) trudno jest przyznać, że w Blue Monday tkwi coś więcej, niż samospełniające się proroctwo.

Według Philipa Zimbardo samospełniające się proroctwo to oczekiwania, które mogą zmieniać nasze zachowanie w taki sposób, że uzyskujemy to, czego oczekiwaliśmy. Czy można uznać, że głównie z powodu medialnych doniesień i pseudonaukowych artykułów (chociażby szereg publikacji w anglojęzycznych dziennikach i tygodnikach) zaczynamy dostrzegać, że „coś w tym jest”? Czy wskazywanie konkretnego dnia jako tego, w którym czujemy się najgorzej nie powoduje, że tak właśnie się staje?

Wydaje się, że zjawisko Blue Monday uczy nas przede wszystkim spoglądania na pewne dni (np. piątek 13-go) właśnie w kontekście samospełniającego się proroctwa, jednak ważne jest również zwrócenie uwagi na ogromny wpływ mediów na społeczeństwo. Środki masowego przekazu kreują rzeczywistość mając dużą siłę również na płaszczyźnie wpływania na nastrój ludzi. Warto o tym pamiętać, czytając i słuchając kolejnych informacji na temat „najbardziej depresyjnego dnia w roku”.

 

 

Chcesz odpowiedzieć?

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola oznaczone są gwiazdką.

Podobne artykuły